Wiem Picture

Mam trochę czasu więc się zebrałam żeby cały sen opisać (Mwahahahahahaha)

Uwaga, długie.

Śniło mi się jeszcze coś wcześniej, ale moje sny przechodzą jeden w drugi więc zacznę od miejsca które ma jaki taki sens
Byłam ja i mój robot. Robot był humanoidem bo sama go budowałam.
Byliśmy na pustyni, gdzieś była taka piramida w której się zwykle budziłam kilka lat temu (sen powtarzał sie w kółko)
Potrzebowałam pieniędzy (ale na co to już nie wiedziałam)
Zauważyliśmy ogłoszenie o pracy i opis że człowiek zarabia 50, skarabeusz 100 i tak dalej rosło aż do" obcy 1000 mumia 270".
Więc poprosiłam robota żeby mnie tak ucharakteryzował jak mumię to będę mogła zarobić więcej (taka logika w śnie ._. )
Podeszłam do miejsca pracy, ale okazało się że stoję przed jakimś pokrzywionym sfinksem i on do mnie "To był twój bład że tutaj przyszłaś, ale mnie to nie przeszkadza." Coś jeszcze mówił ale go olałam.
Wyskoczyły zza sfinksa zielone błyszczące rurki i zaczęły mnie łaskotać ale jak szybko się pojawiły tak szybko zniknęły
Zamiast sfinksa pojawił się piętrowy dom z balkonem, obok niego stał nieduży samolot/statek kosmiczny z fioletowymi szybami.
Podszedł do mnie jakiś koleś którego automatycznie wzięłam za Jokera (Batman), ale miał strasznie duży tułów.
Nie przeszkadzało jakoś, większość dziwnych i podejrzanych rzeczy w śnie zlewam.
Powiedział mi że dzięki mojej pomocy zbudował statek który pomoże mu zawładnąć (*eugh* zniszczyć *eugh*) nad światem i że się pakujemy bo jedziemy na wakacje.
I ja takie "Oooo nieeeee"
Przewróciłam go, następnie wdrapałam się na statek i zaczęłam tłuc szyby i odchylać części tak żeby nie mógł lecieć wysoko bo ciśnienie. Zobaczyłam kątem oka że Kanaya (Homestuck) wskakuje do jednej z dziur i zaczyna grzebać w przewodach po czym cały jeden płat się odrywa, trzyma się tylko na kilku kablach.
Jakimś cudem stoję nagle na balkonie, więc łapię samolot za jedno z wgnieceń i zaczynam nim okładać o ściany budynku.
A na dole stoi Joker i takim błagalnym tonem krzyczy jak małe dziecko "No nieeee nooo. Wszystko psujesz" Po czym łapie samolot i próbuje mi go wyrwać.
Szarpię się z nim i w końcu płat na którym wisiała Kanaya odpada (ona po prostu wzięła ten płat pod pachę i uciekła ._.)
Wyszarpałam samolot, roztrzaskałam na części o budynek, ale to było całkiem ciężkie jak już nie działała siła odśrodkowa więc niechcący upuściłam wrak prosto na Jokera
Tak się wtedy wystraszyłam i zdenerwowałam, bo on to może cholera wyklepać gdzieś u polskiego mechanika i poskładać, więc wyciagam sztylet (Mój miecz mi się nie śnił tylko sztylet ._. ) (Tak, mam miecz)
Wyciągam sztylet i lecę na dół z okrzykiem bojowym, rozcinam zasłony które zawadzają mi drogę (zawsze nienawidziłam zasłon) i wylatuję na zewnątrz.
Joker pakuje części które odpadły do takiego wózka jak z supermarketu i dokłada kilka koców i poduszek i moją ulubioną poduszkę. Wkurzyłam się jak nigdy, bo nikt nie tyka moich poduszek.
Kopnęłam go tak że odleciał na kilka metrów i wyrzuciłam wszystkie nieładne koce na drzewa, wszystko wyrzuciłam, wzięłam poduszkę. Kątem oka widzę że Joker się zbiera i zaczyna biec w moim kierunku wyrywam walizkę z wózka (odpada kilka części) i bięgnę do miasta (Miasto jest na zboczu, najwyżej położony jest Akropol)
Wbiegam do miasta, pokonuję schodzy na Akropol, słyszę ryk tego typa, ale wiem ze jest daleko, bo jestem szybsza (no przecież) i wpadam do świątyni, rzucam to wszystko na podłogę, biegnę dalej krzycząc "Atena, Atena, Atena!"
A Atena sobie siedzi spokojnie na tronie, noga założona na nogę, jedną ręką podpiera podbródek, ma taką postawę i minę zdecydowanej kobiety (i ładną twarz ._. ) ...(w ogóle jest ładna)
Błagam ją że musi otoczyć miasto zasłoną i nas odizolować, bo Joker biegnie i jak wpadnie do miasta to będzie źle i Zeus się wkurzy i będzie jeszcze gorzej i nie ma czasu. I w tym momencie skinęła głową żebym się obróciła, obracam się i widzę jak Joker jest już przy obrzeżach miasta i nagle rozlega się takie "bounce", a on odbija się od niewidzialnej przeszkody (taka pół tęczowa pół przeźroczysta fala niesie się i widać kopułę otaczającą miasto)
Odwracam się do Ateny a ona z uśmiechem pełnym satysfakcji mówi mi "Wiem" .
I wtedy się budzę.

To był chyba najdłuższy sen jaki pamietam. Mmmhh moje senne ja ma zwyczaj olewać dość dużo rzeczy. I wiedzieć dużo rzeczy których normalnie nie powinna. I chyba nie ma zachamowań. I jest niestabilna emocjonalnie.

Nadal się zastanawiam po co Kanay'i był ten metalowy płat.
Może powinnam więcej rzeczy na podstawie snów rysować. W sumie moje sny są mocno zagmatwane i całkiem wyraźne graficznie w porównaniu do zeznań innych osób.
Daddy's Girl 34
Smite doodles
Wiem
Hera Concept
Calypso, ogygian nymph